niedziela, 14 lutego 2016

Puppie


INFORMACJE PODSTAWOWE

Imię: Puppie
Płeć: pies 
Data urodzenia: 12 lipca 2013 roku
Imię matki: Pasja
Imię ojca: Elvis
Rasa: samoyed
Hodowla: Kryształowa Perła
Właściciel: Mila
Predyspozycje: agility, wystawy

POTOMSTWO





OSIĄGNIĘCIA





OPIS

Puppie urodził się w hodowli szpiców Kryształowa Perła. Pasja urodziła 4 śliczne samojedki. Puppie był zdecydowanie najsilniejszym z nich wszystkich. I najzaradniejszy. Jako pierwszy otworzył oczka, jako pierwszy wyruszył w podróż po domu. Później zaczął trenować agility. Szybko załapał o co chodzi. Pewnego dnia Mila przyjechała do swojej koleżanki. To ona prowadziła tą hodowlę. Podczas jednego z treningów właśnie Puppiego Mila od razu się w nim zakochała. Jednak wtedy nie chciała mieć psa. A więc trafił on na loterię. Wylosowała go Elvia z Homestead. Jednak kiedy przeprowadzała się do innej stajni musiała pożegnać się z Puppim. Jako, że Mila go uwielbiała od razu go kupiła. I teraz nie żałuje.

Puppie to tak przyjemny piesek. Dzieciaki które odwiedzają naszą stajnię nie mogą się mu oprzeć. On tylko kładzie się na plecy i każe się głaskać. To wielki pieszczoch. Nasz ukochany grubasek. Mógłby jeść wszystko i zawsze. Kiedy tylko słyszy odgłos chrupek wsypywanych do miski jest pierwszy na miejscu. Jeszcze nie zdarzyło mu się okazywać agresji. I niech tak zostanie. Uwielbia się bawić i ćwiczyć. Biegać może całymi dniami. Po torze do agility, po lesie, po pastwiskach. Jego ulubioną zabawką jest zielona piłeczka i czerwona maskotka, która jest u kresu sił. Ma trzy swoje legowiska w domu i swój ulubiony kocyk w stajni. Jego ulubionymi przysmakami jest suszone mięsko i twarde patyczki do gryzienia.


TRENINGI I INNE





AKTUALNOŚCI

Ostatnimi czasy misiek się rozleniwił, jednak zaczynamy na nowo treningi :)

Amerigo


INFORMACJE PODSTAWOWE

Imię: Amerigo
Płeć: pies
Data urodzenia: 10 grudnia 2014 roku
Imię matki: Tina
Imię ojca: Smokey
Rasa: owczarek australijski
Hodowla: Arisha
Właściciel: Mila
Predyspozycje: agility, wystawy

POTOMSTWO


  1. ...


OSIĄGNIĘCIA





OPIS

Ami to kochany, duży piesek. Kiedy idziemy z nim na spacer, każdy odchodzi na bok, bo boi się owczarka. On jednak macha do wszystkich ogonem i pokazuje jaki jest miły. Nie zrobił krzywdy nawet musze. Uwielbia bawić się z dzieciakami i innymi zwierzakami.

Kiedy udało nam się go zdobyć na sprzedaży w WHK Arisha już kolejnego dnia był u nas. Wykazał się swoim talentem do agility i baluje na naszym torze wraz z Puppi'm. Jest cykającą  bombą energii, która podczas treningów i spacerów wybucha. Uwielbia godzinami biegać i spacerować. Często można go znaleźć na pastwiskach gdzie gania się z młodymi końmi, lub po prostu ich pilnuje.

Podczas treningu agility również ma w sobie mnóstwo energii. Jest bardzo skupiony na swojej pracy i posłuszny człowiekowi. Bardzo delikatny i dokładny. Starannie pokonuje wszystkie przeszkody. Każdy trening sprawia mu mnóstwo radości. Uwielbia konkurować z innymi psami.

TRENINGI I INNE





AKTUALNOŚCI

Amerigo często bywał w Echo więc przyzwyczaił się do nowego domku. 

Bess


INFORMACJE PODSTAWOWE

Imię: Bess
Płeć: suczka
Data urodzenia: 20 maja 2013 roku
Imię matki: NN 
Imię ojca: NN
Rasa: Border Coolie
Hodowla: ?
Właściciel: Mila
Predyspozycje: wystawy

POTOMSTWO




OSIĄGNIĘCIA





OPIS

Bess to suczka z bardzo miłym usposobieniem. 
Jej była tymczasowa właścicielka miała  już na nią kupca. Dziewczyna jednak zrezygnowała a jej właścicielka pilnie szukała domu dla suczki. Widząc to oczywiście zgłosiłam się ja. Bess oczarowała mnie po całości. Zakochałam się w jej oczkach, tym jak się porusza i ogólnie całością.
Bess nie gryzie ani koni, ani ludzi, nie wdaje się też w konflikty między pieskami. Jest grzeczną suczką patrzącą na to czy ktoś ma coś do jedzenia. 
Uwielbia jeść marchewkę i smaczki serowe. Często znika na całe dnie biegając po rozległych polach farmy. Kiedy ma ochotę na zabawę biega za pierwszą lepszą osobą podszczekując. Uwielbia chodzić za zastępem w tereny. 

TRENINGI I INNE





AKTUALNOŚCI

Bess dostała ostatnio jakiegoś brzęczka w pupie i lata za wszystkimi jak oszalała.

czwartek, 11 lutego 2016

Złota odznaka jeździecka - Mila [OPIS]

Ash Beauty

Dunia

Złota odznaka jeździecka - Mila

Dzień przed idealnie wyprasowałam cztery pary moich białych bryczesów. Nie wiem po co cztery. Miało być idealnie. Dopasowałam granatowy frak, spawdziłam czy kask nie jest za mały, bo tak przecież mógł skurczyć się przez jedną noc. Wyszorowałam siodło skokowe i Ash'owe ujeżdżeniowe. Przygotowałam odpowiednie białe czapraki,nasmarowałam ogłowia i wyczyściłam wędzidła. Zakupiłam też czarne kaloszki oraz białe owijki, bo pogoda za ładna nie była, a strój kompletny to strój kompletny. Już od 18 leżałam w łóżku starając się jak najszybciej zasnąć abywstać ok.6:00 by ogarnąć wzystko i dojechać na miejsce. Moje starania zakończyły się na siedzieniu do drugiej przed ekranem laptopa i oglądaniu HIMYM z Polą przez Skype'a. Mimo to wstałam przed piątą ogarniając wszystkie social media wstając o wpół do szóstej i od razu ogarniając się i ubierając w robocze ciuszki. Poczułam się wspaniale wychodząc na balkon i widząc o tej godzinie tak jasne niebo i tą falę gorąca. Spring is coming <3 Wskoczyłamw lekką kurtkę i kalosze. Popędziłam do stajni w ogóle nie czując tego że spałam niespełna 3 godziny... 

- Chodź kochany, musisz lśnić! - szepnęłam do ziemniaka zakładając mu kantar z uwiązem.  Przyszłam najpierw po niego, wiem że może stać w boksie i się suszyć dłużej niż Dusia. 
- Chodź bo mam czas do dziewiątej. - powiedziałam ciągnąc Ash'a na myjkę. 
Po wejściu dopomieszczenia od razu buchło na nas ciepłe powietrze. Przeprowadziłam konia do jednego zagrodzonego boksu i przewiązałam go do barierki. Szybko skoczyłam po Dunię, aby Ash nie czuł się samotny. Nie będę musiała potem latać. Postawiłam klacz blisko Ashka. 
- Chodź miś. - powiedziałam do konika biorąc zestaw szczotek. Delikatnie gładząc jego pyszczek potem zaczęłam coraz dokładniej czyścić go po całości ,rozczesując każdą ze sklejek. Wzięłam potem węża i dokładnie wszystko spłukałam dodając specjalny szampon i całego go mydląc. Opłukałam mu jeszcze kopytka i wyszorowałam grzywę, ogonek i szczotki pęcinowe. Mokre włosy mu jeszcze rozczesałam ładnie ułożyłam i odstawiłam do suchego, ocieplanego boksu aby sobie wysychał. Wzięłam się za Dunię, z trudem odróżniając brązowe plamki na sierści od tych z błota. Taaa, konie które podczas takiejpluchy są na patwisku do wieczora a potem nie ma kto ich wyczyścić, to zły pomysł. Duśka postraszyła mnie zębami, bo ze stresu zapomniałam o tym, że misia nie lubi zbytnio dotykania za ogon. Powtórzyłam na niej wszystkie czynności, układając starannie jej grzywę. Odstawiłam klacz do wysuszenia i udałam się do domu. Pół załogi już wstało karmiąc konie, uprzedziłam ich gdzie znajdują się moje i usiadłam do stołu. Zjadłam dwa naleśniki z owocami i widząc że jest już 8:25 biegałąm w te i z powrotem nosząc rzeczy do samochodu. Poszłam do łazienki ładnie się odświeżyć i zrobić dobieranego kłosa. Nim się obejrzałam siedziałam już w aucie.

Musieliśmy przejechać kilkadziesiąt kilometrów do pobliskiej stajni, gdzie znalazła się kadra gotowa przeprowadzić mi egzamin na złotą odznakę jeździecką. Szybko przebrałam się w szatni we wcześniej przygotowane bryczesy, frak i inne jeźzdzieckie rzeczy. Zostawiłam toczek przy boksie moich koni i ruszyłam przed przeowdniczącego i dwóch członków WKE. Kułam te pytania przez wieczność, moja praca z końmi trwała tak długo że odpowiedzi znałam od dawna. Ale po prostu stres zawsze mnie zżerał. Po przedstawieniu się przyszedł czas na pytania. Miałam zaprezentować wiele rzeczy m.in. wypowiedzieć się na temat dystansu krytycznego oraz dystansu ucieczki, scharakteryzować kontrgalop, ustępowanie od łydki oraz piruet w stępie. Bałam się pytań o ujeżdżenie, jestem zapalonym skokowcem. Ale lata pracy przy koniach wyprowadziły mnie dobrze z tego egzaminu. Problemu nie sprawiły mi pytania o skoki, o ruch konia czy jego budowę. Odetchnęłam z ulgą wchodząc do stajni. Po chwili jednak stres znów mnie opanował kiedy miałam wyjśc przed komisję, aby ogarnąć i osiodłać konia. Chwyciłam za kantar clydesdale'a i przeprowadziłam go na halę. Pomoc stajenna pomogła mi przenieść sprzęt na halę. Przełknęłam głośno ślinę słysząć jak przewodniczący komisji mówi mi co mam kolejno zrobić. Zestresowana chwyciłam za szczotkę przypominając sobie że przecież robie to na codzień po kilka razy dziennie. Coraz pewniej robiłam kolejne ruchy zgrzebłęm i szczotką miękką. Bez chwili zastanowienia chwyciłąm za kopystkę, a następnie za grzebień rozczesując długie włochy Ash'a. Uśmiechnęłam się do członków WKE po skończonych czynnościach i skierowałam się po ogłowie. Głośno mówiąc co wykonuję okiełznałam ziemnioka, zawieszając wodze na szyi. Wzięłam biały czaprak, następnie siodło wszystko dokładnie mocując i nie podpinając do końca popręgu. Kontem oka zauważyłam jak jeden z męższczyzn coś notuje. Przełknęłam ślinę biorąc się za zakładanie ochraniaczy. Chwyciłam za wodze podchodząc bliżej komisji. Nadszedł czas na ujeżdżenie. Strasznie się bałam tego przejazdu, wyczekiwałam na skoki, serio. Przeprowadziłam go na czworobok uprzednio wsiadając. 

Miałam nadzieje że jeśli coś mi z przejazdu wypadnie z łba Ash mnie poratuje. Ukłoniłam się niepewnie czekając na znak. Po sygnale ruszyłam konia do stępa, przechodząc w pośredni. Wykonywałam kolejne figury, zachowując odpowiednią równowagę  i przepuszczalność. Pilnowałam cały czas dosiadu, precyzyjnie prowadząc konia. Przechodząc przez kłus pośredni, przez ustępowanie od łydki w kłusie, do kontrgalopu. Pod koniec przeszłamdo ostatniego stępa swobodnego zatrzymując się i kłaniając. Po ukłonie dojechałam stępem do litery G, zatrzymałam odpowiednio grubaska, zsiadłam z niego i podprowadziłąm pod oczy komisji. Zaprezentowałam tam prawidłowe wsiadanie oraz zsiadanie. Jeden z członków pilnie notował wszystko na kartce, miałam wrażenie że tworzył tam jakieś arcydzieło, albo mój portret.. Co prawda byłam straszie zestresowana, ale pocieszał mnie fakt, że zaraz skoki i w końcu koniec. Wprawdzie byłąm z siebie bardzo zadowolona już teraz, jednak obawiałam się czy z Dunią wszystko wyjdzie dobrze. Najchętniej zabrałabym tutaj ze sobą Abouta, ale postanowiłam poszaleć i w końcu wyjechać gdzieś z innym z moich koni. A widziałam że na tutejszych pracownikach moje koniska zrobiły wrażenie.

 Uśmiechnęłam się na wiadomość o małej przerwie, kiedy to na hali kilku pracowników zaczęło układać przeszkody, a do mnie została doprowadzona Dusia. Wsiadłam na nią troszkę się rozgrzewając i jeżdżąc w kółko. Skorzystałam z drągów odpowiednio się przygotowując. Taka przyjemna rozgrzewka była jednak stresująca, gdyż mimo przerwy komisja nadal bacznie mi się przyglądała. W końcu dostałam znak, zakańczający przerwę. Po chwili stałam już na parkurze, czekając na start. Dostałam znak i po ukłonie ruszyłam kłusem na pierwszą z przeszkód. Była najniższa przeznaczona na przejazd z kłusu, tak też zrobiłam. Uśmiechnęłam się pod nosem przechodząc w galop i kierując się na przeszkodę numer dwa. Mam nadzieję, że nie zapomnę toru w połowie... Skoczyłam przez stacjonatę, poklepałam klacz i wjeżdżając na odpowiednią trasę skierowałam konia na szereg pokonując go, niestety ze zrzutką po drugiej przeszkodzie. Pogoniłam Dusie do bardziej wyciągniętego galopu skupiąjąc się na okserku. Następnie przejechałam na piątą robiąc kilka foul galopu skacząc przez drugą z szeregu. Zakręciłąm za jedynką rozpędzając się, odpowiednio zwalniając i skacząc przez stacjonatę. Odetchnęłam z ulgą kierując na ostatnią z przeszkód tripple barre. Ugryzłam się w policzek słysząc że jedna belka spadła. No nic. Po przjechaniu linii mety utrzymałam knabstruppkę w galopie na prawą rękę, pozostając na trasie. NA środku hali zmieniłam nogę z przejściem do kłusa. Po chwili znajdując się na krótszej ze ścian powoli zwolniłam, anglezując następnie przechodząc do kłusa ćwiczebnego. Po chwili zwolniłam do stępa prezentując przed członkami komisji żucie z ręki. Stanęłam przed nimi ukłaniając się i głaszcząc mocno konika. 

Poszłam do stajni rozsiodłując klacz z małą pomocą stajennych przy czyszczeniu. Zostawiłam ich z Dunią, idąc się przebrać. Szybko wskoczyłam w koszulkę polo zostając w egzaminacyjnych białych bryczesach. Dopiero teraz zauważyłam że mam na udzie jedną wielką zieloną plamę, prawdopodobnie od pyska Ashka. To dlatego ci panowie się tak śmieli... Pomyślałam rumieniąc się i strzelając face palm'a. Czekałam jeszcze kilkanaście minut, kiedy męższczyźni zawołali mnie dzieląc się ze mną wynikami. Byłam przeszczęśliwa słysząc że zdałam, tylko z małymi błędami, bo coś tam nie z tej strony podeszłam podczas siodłania [kiedy ma się na stajni w ciul koni, wszystko się robi jak najszybciej więc w sumie olałam to troszku], jednym błędnym sygnałem w ujeżdżeniu i tymi zrzutkami w skokach bo zbyt wcześnie się wybijałyśmy. Uśmiechnęłam się szeroko przypominając jeszcze miłym panom moje imię i zniknęłam. 

Wróciłam do Echo z moimi misiakami, ciesząc się, że jestem już pełnoprawnym jeźdzcem. A za dwa może trzy tygodnie w mojej gablotce zawita ostatnia odznaka jaką zamierzam na najbliższy czas zdawać. Już nie mogłam się doczekać listonosza z moim złotem i certyfikatem! 

Koniska oczywiście dostały górę jabłek i marchewek, żeby nie było xD

------------------
Jkbc to jestem człowiekiem który dopiero co przymierza się do zdawania BOJ, więc weźcie ten opis tak z dystansem bo opisała ogólnikowo, jest tam pełno błędów połowy rzeczy zapewne na złotej się tak nie robi, ale co tam! xD Chciało mi się coś napisać, ale nie chciałam zwykłego treningu.. Więc z mojej wyobraźni wyszło  co wyszło ;P 
Mila.
P.S
Zapraszam również na mój hipodrom z wystawą! :)
http://hipodrom-encanto.blogspot.com/2016/02/6-wystawa.html

niedziela, 31 stycznia 2016

Poison Deal

Informacje podstawowe

Imię:
Płeć:
Rasa:
Data ur.:
Wzrost:

Matka:
Ojciec:
Hodowla:

Jeździec:
Dyscyplina:
Klasa:
Ilość osiągnięć:
Ilość gwiazdek:
W vircie od:

          
Poison Deal
ogier
AQH
4 lipca 2010
153 cm

Sheez Big Deal >>
Poison Potion SW >>
WHK Arisha >>

Bernice Blanchard
western
pleasure, trail
5
-
maj 2015 (?)

      
Opis

Historia: "Urodził się w WHK Arisha, jednak przez nadmiar źrebaków i koni do szkolenia, został oddany na Zielone Pastwiska. Dorastał u nas i gdy skończył dwa lata wykupiliśmy go. Został zajeżdżony i po wytrenowaniu, wystawiony do adopcji." - Podkowa. "Poison Deal został przez nas zaadoptowany z Zielonych Pastwisk, z przeznaczeniem do nauki westernu przez Elvie i Dana. W końcu dobry jeździec to wszechstronny jeździec. Tak więc Poison miał być naszym eksperymentem. Specjalnie dla niego sprowadziliśmy sobie westernowego trenera, żeby chłopak mógł się rozwijać, a jednocześnie nauczyć nas jak obchodzić się z koniem typowo westowym" - Elvia. Ruska kupiła go w styczniu 2016 roku. Od jakiegoś czasu poszukiwaliśmy jakiegoś ładniutkiego konia, chodzącego trail. Poison był trochę takim objawieniem, dlatego decyzja o zakupie tego konkretnego wierzchowca została podjęta w sekundę. Na jego korzyść podziałał także fakt, że jest tatusiem naszego Wakandy i pół bratem Potenciala. Zobaczymy jak będzie nam się razem pracowało... ;)

Charakter: "Poison jest raczej zrównoważonym, odważnym koniem. Ma w sobie sporo energii, jednak nie wykorzystuje jej przeciwko człowiekowi tak jak Wild Instinct czy Crooked, a raczej na jego korzyść, co przekłada się na łatwą i owocną współpracę. Jest grzeczny, bardzo dobrze ułożony. W stadzie raczej uległy, zupełnie jak w stosunku do człowieka. Nie przeszkadza mu stanie w boksie, czy przyczepie. Nie sprawia problemów przy kąpielach, siodłaniu czy codziennej pielęgnacji."

Pod siodłem: "Poison to bardzo miękki w pysku ogier o typowym dla swojej rasy, spokojnym usposobieniu. Co prawda, wymaga ciągłego treningu i bywa, że myli się podczas wykonywania poleceń, jednak wystarczy nieco cierpliwości, a praca z nim jest na prawdę przyjemna. Ogier chętnie słucha poleceń i ma sporą szansę, aby stać się westernowym championem - wymaga jedynie trochę poświęconego czasu na rozwój." -P. "Szybko uczy się nowych poleceń, a szlifowanie starych umiejętności sprawia mu przyjemność.  Ma miękkie wygodne chody, w pleasure potrafi iść niemal leniwie. W trailu dostosowuje swoją szybkość do jeźdźca, dobrze wykonuje polecenia, jest ciągle skupiony." - E.


Informacje dodatkowe

Stajenne przezwisko:
Znaczenie imienia:

Poprzedni właściciel:
Ilość potomków:
Cena porcji nasienia/embriotransferu:

Kucie:
Werkowanie:
Tarnikowanie zębów:
Stan zdrowia:
Szczepienia:
Choroby:
Kontuzje:

Zajeżdżanie:
Potęga skoku:

Poisonous
ang. "Zatruty Interes"

Far Horizons Stud >>
1
1500 hrs

tak (x4)
co 6 tygodni
coroczny przegląd: marzec
bardzo dobry
wykonano
brak
brak

tak, w pełni
1m

 


Potomstwo


Wakanda Deal >>
ogier
19.02.2012


Oak Island >>

Treningi                      

trening
trail
Bernice
Echo valley
>>


Osiągnięcia

I
I
III
III

II
western
western
western
wetern

wystawa
trail
trail
trail
trail

-
?
B. Blanchard
?
?

-
H. Arisha
Far Horizons >>
Zielone Pastwiska
Dresagio Stud

Ankara Stud
?
1500 h
?
?

?

środa, 6 stycznia 2016

Dunia


INFORMACJE PODSTAWOWE

Imię: Dusia
Imię rodowodowe: Dunia
Płeć: klacz
Data urodzenia: 22 sierpnia 2006 roku 
Imię matki:  NN
Imię ojca: NN
Rasa: knabstrupp
Wzrost: 158 cm
Hodowla: Nieznana
Właściciel: Mila M.
Jeździec: Mila M.
Predyspozycje: skoki kl. L-P , ujeżdżenie kl. P-N

INFORMACJE DODATKOWE

Wynik bonitacji: 76
Poprzedni właściciele: ?
Ilość osiągnięć: 0
Ilość potomków: 0
Kucie: nie
Werkowanie: regularne
Szczepienia: wykonano
Tarnikowanie zębów: regularne
Kontuzje/choroby: zapalenie więzadła pierścieniowego |2009 r.|
Cena porcji embriontransferu: 600 h

DOKUMENTY


POTOMSTWO

brak

OSIĄGNIĘCIA


OPIS


Historia:  Dzień przed zakupem klaczy, poprosiłam Ruskę aby powiadomiła mi jakby trafiła na puszystą, kochaną mordkę do skoków. W moich marzeniach była ona kara, niziutka i bardzo włochata. Razem z Adamem dzień później wybraliśmy się do Niemiec z kilkoma konikami na zawody. W tamtejszej stajni naszym oczom ukazała się plamiasta kruszynka właśnie przygotowywana do zawodów. Po skończonych zawodach dowiedzieliśmy się o jej sprzedaży i jeszcze tego samego dnia została przewieziona do Aspery. Była to bardzo pochopna decyzja, nie powiem jednak takiej klaczy poszukiwałam. Jest przesłodka, bardzo dobra w swoich dyscyplinach i absolutnie nadaje się właśnie do nas.

Pod siodłem:  Kiedy zobaczyliśmy ją jeszcze przed zawodami, na rozprężalni oczy mi zabłyszczały. Jej ruchy, tak płynne i sprężyste. Klacz skupiona na swojej pracy, posłuszna jeźdźcu, która jest dobrze wyuczona. Widać, że bierze każdy trening na serio i stara się jak najwięcej z niego wynieść. Nadaje się dla początkujących jeźdźców, ponieważ jest nadwyraz spokojna i opiekuńczą klaczką. Kiedy wyjeżdża na parkur i jest już rozpędzona zdarzy jej się bryknąć, ale to ze szczęścia! Nigdy umyślnie nie zrobiła krzywdy jeźdźcu. Podczas skoków zdarza jej się wyłamać, jednak ogólnie ładnie podchodzi do przeszkód i super się składa. Jej ruchy w ujeżdżeniu są sprężyste  i delikatne, jednak stanowcze. Dobra w tej dyscyplinie. Uwielbia chwalić się przed każdym co to ona potrafi. Często koń prowadzący w terenach i rajdach.

Podczas oporządzania: W boksie, na korytarzu czy nawet na pastwisku. Można ją czyścić wszędzie. Bierze cały zabieg oporządzania za przyjemność i z chęcią oddaje się człowiekowi. Rozczesywanie grzywy, ogona czy podbrzusza nie są dla niej straszne, Można ją malować, czy nie wiem jak pieścić, a ona i tak będzie spokojna i będzię ją to cieszyło.

W stosunku do innych: Na codzień to miła  i posłuszna klacz, jednak płochliwa i nieufna do obcych. Nie podejdzie do ogrodzenia na zawołanie osoby której nie zna. Nadaje się tylko dla jednego człowieka, nie do szkółki. Żyje w zgodzie z innymi ze stada, uwielbia bawić się z młodszymi końmi. Czasem bryka po pastwisku z psami, nie robiąc im krzywdy. Szanuje każdego.

TRENINGI I INNE


AKTUALNOŚCI

- kiedy już do końca się oswoi z nowym miejscem szykujemy dla niej wizytę kowala :)

Cinnamon Cake


INFORMACJE PODSTAWOWE

Imię: Cinni
Imię rodowodowe: Cinnamon Cake
Płeć: ogier
Data urodzenia: 15 września 2010 roku
Imię matki: Green
Imię ojca: Lemoneye
Rasa: koń fiordzki
Wzrost: 141 cm
Hodowla: Hodowla Koni Fiordzkich Göteborg
Właściciel: Mila Mousher
Jeździec: Mila
Predyspozycje: ujeżdżenie kl. L-P

INFORMACJE DODATKOWE

Wynik bonitacji: 74
Poprzedni właściciele: Andrew Costarev | HKF Göteborg
Ilość osiągnięć: 0
Ilość potomków: 0 
Kucie: x4
Werkowanie: regularne
Szczepienia: wykonano
Tarnikowanie zębów: regularne
Kontuzje/choroby: kolka|2013 rok
Cena porcji nasienia mrożonego/embriontransferu: 800 h

DOKUMENTY


POTOMSTWO

brak

OSIĄGNIĘCIA


  1. III miejsce w wystawie |Hipodrom Paris|


OPIS

Historia: Przed przeprowadzką do Echo długo czaiłam się na fiorda. Jeździłam, szukałam. Nie znalazłam idealnej hodowli. Pewnego dnia jednak, zadzwoniła do mnie moja dobra koleżanka Blanka, pracująca w Szwecji. Dużo rozmawiałam z nią o wymarzonym koniku. Okazało się, że kiedy codziennie rano jeździła na rowerze do pracy, przejeżdżała obok niemałej hodowli koni. Hodowla okazała się prestiżową hodowlą koni fiordzkich. Skontaktowała się ze mną, dając mi namiary na właścicieli. Zawitałam również na ich stronie wlepiając się wprost na niego. Cinni był wystawiony na sprzedaż, jako jedyny z takim wiekiem. Przeważały głównie źrebaki. Wpatrując się w jego umiejętności, już wiedziałam że to on. Przedzwoniłam do właścicieli, pół godziny dyskutując o języku w którym możemy się dogadać. W tamtej chwili znów byłam dumna z tego, że pochodzę z Anglii.  Kilka dni później ruszyłam w podróż do Szwecji. Była ona długa i męcząca, jednak czego nie robi się dla wymarzonego konia. Przewiozłam go od razu do nowej stajni, gdzie podbił serca wszystkich. 
Pod siodłem: Jest troszkę wyboistym kucykiem, jednak nie można powiedzieć, że niewygodnym. Galop to niebo, kłus niekoniecznie, tragedii nie ma, spokojnie. Na czworoboku stara się być jednak opanowany i nie wybija. Jest kucem wyjątkowo spokojnym, łasym na przysmaki. Idealnie nadaje się dla dzieciaków. Jest jednak mało cierpliwy i szybko nudzą mu się podstawowe ćwiczenia wykonywane na każdej lekcji. Jest bardzo zwrotnym, szybko reagującym kucykiem. Reaguje na delikatne sygnały. Opanował doskonale ujeżdżenie, na małych zawodach mogą startować na nim nawet dzieciaki. Swoim spokojem i opanowaniem zwycięża wiele konkursów. Nie płoszy go widownia, obce dźwięki czy szeleszczące torebki. Z tego też powodu idealnie nadaje się w tereny. Jako koń prowadzący, równie dobrze może iść po środku czy na końcu. Nie ma problemu z innymi końmi, szybko go akceptują.  

Podczas oporządzania: To koń, który uwielbia godzinne pieszczoty. Możesz stać i głaskać go po pyszczku przez 15 minut w tym samym miejscu, a on urządzi sobie drzemkę.  Nie ma problemu z wrażliwymi miejscami, czy podawaniem kopyt. Żadna szczotka straszna mu nie jest nawet w okolicach zadu czy brzuszka. Wiele osób uważa, że dobrze wygląda w różowym, ALE NA LITOŚĆ BOSKĄ TO OGIER KOCHANI. Ja za to uwielbiam stroić go we wszelakie odcienie niebieskiego czy czerwieni. Można go spokojnie oporządzać na dworze, w boksie czy przed nim. Nie ma problemów z wodą. Podczas letnich pławień sam pcha się w jeziorka czy morze. 
Fun fact: uwielbia bawić się chrapami wodą lecącą prosto z węża <333


TRENINGI I INNE

... 

AKTUALNOŚCI

-  zawładnął sercami wszystkich pracowników w stajni, zaakceptowany przez inne konie i zwierzęta